Cześć, jestem tu po raz kolejny w tej złej chwili. Chwili gdy
kolejny raz myślę o jedynie o śmierci. Tylko teraz wszystko jest inne. Nie jest
to z rozpaczy, a z braku sił. Nie mam już motywacji lub chęci. Po nocy
koszmarów z nim w roli głównej i jej obok niego wstaje zapłakana, pije kawę,
zakładam słuchawki i zasypiam, potem się budzę i wszystko się powtarza.
Straciłam właśnie wszystko miłość, godność, szczęście, sens życia.... Nie
jestem osobą która mówi o swoich problemach ani szuka pomocy. Ja krzyczę, ale od
środka sama do siebie. Niestety nikt nigdy nie usłyszy tego wołania lub będzie
za późno.
Ostatnio pierwszy
raz doświadczyłam pęknięcia serca. Nie wiem jak mam to opisać, był to moment
ucisku w klatce piersiowej następnie rozrywanie na pół gdyby rozcieranie siłą
dwóch nierozdzielnych połówek. Po wielkim bólu poczułam osłabienie i zasnęłam.
Gdy wstałam czułam jak każda połówka bije osobo, już nie w ten sam rytm a w dwa
oddzielne... całkowicie inne. Nie życzę nikomu tego uczucia gdy z psychicznego
bólu mdlejesz i nie wiesz co się z tobą dzieje. Poczułam się jak mała bezbronna
dziewczynka, która obudziła się po środku ciemnego pełnego niebezpieczeństwa
lesie. Zupełnie sama bez nikogo.
Znalazłam sobie
jednak przyjaciele w tym wszystkim. Wiele osób mówi, że to choroba,
samookaleczanie, ale mi to pomaga. Jest to mój sposób odreagowania. Ból psychiczny
zamienia się w fizyczny i czuje jak znika wszystko. Wtedy ręce zapełniają się
czerwienią a wszystko ustępuje czuje się wtedy jakby moje problemy zniknęły.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz